piątek, 28 października 2016

Słowo o procentach (a w zasadzie o ppm-ach)

Pamiętacie, Drodzy Czytelnicy, jak pisałem o szczepionkach? Otóż moją wątpliwość wzbudził tam fragment dotyczący częstości powikłań poszczepiennych w przypadku Polio. Otóż dziś uważna Czytelniczka (dziekuję!) doniosła mi, że link, który podałem linkuje do czegoś zupełnie innego. Rzeczywiście organizacja strony się zmieniła. Obecnie właściwy link jest http://szczepienia.pzh.gov.pl/main.php?p=3&id=46&sz=142&to=szczepionka, ale przy okazji przedmiot kontrowersji wyparował. Na szczęście Internet nie zapomina. Tak strona wyglądała w marcu 2016:
A tak wygląda obecnie (październik 2016):
Fragment o szczepionce OPV po prostu zniknął. W zasadzie słusznie, choć pozostawienie informacji, że szczepionka IPV jest BEZPIECZNIEJSZA skłania do pytania: a OD CZEGO mianowicie? 

Ale...

ale przecież problem nie znika razem z wyciętym tekstem: jeśli w Polsce odnotowano w przypadku IPV zachorowania"2-3  na 1 milion podanych dawek" to taki opis niesie ze sobą (ułomną, ale zawsze) informację o liczności próby. Nawet jeśli przyjąć, że to przeliczenie na miliony jest tylko formalne (choć podówczas nie powinno się pisać o milionie PODANYCH dawek ale "w przeliczeniu na HIPOTETYCZNY milion dawek"). Otóż gdyby odnotowano tylko jedno zachorowanie, to aby ono się zaokrąglało do 2,5 milionowych musiano by podać około 400 tysięcy szczepionek (przy mniejszej liczebności należałoby je przeliczyć na 3 zachorowania na milion, przy większej - na dwa na milion - - oczywiście z dokładnością do zaokrągleń stąd "około 400 tysięcy").
Zatem, bo - jak pisałem - dzieci, które w tamtym czasie ukończyły szósty rok życia było niespełna pięć i pół miliona, na szczepionkę OPV przypadałoby w najlepszym razie coś koło pięciu milionów dzieci, a zatem owe 12 przypadków przypadałoby nie na niespełna 5 i pół ale na około 5 milionów czyli co najmniej 2,4 raza na milion, co daje jeszcze większy błąd, niż poprzednio szacowałem. Słusznie, że ten tekst niewidzialna ręka drukarskiego chochlika usunęła, ale...

Wiktor Suworow pisał kiedyś ciepło o naukowcach, którzy zarywając noce szyfrują proste dane procentami i o tym, co wynika z podawania procentów od niewiadomej. Otóż powyższe jest dobitną egzemplifikacją tego, co Suworow pisał. Bardzo chciałbym zobaczyć dane pierwotne ("surowe") dotyczące liczby sczepień i powikłań, a już przeliczyć to sobie na procenty, promile czy ppm-y dałbym jakoś radę. 

Aha: wszelkie znaki firmowe na zrzutach ekranów zacytowanych powyżej mają oczywiście charakter informacyjny i nie mam z nimi nic wspólnego

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz