czwartek, 8 maja 2014

Pealizacja "viewingu"

Za dwa tygodnie wchodzi w życie ustawa z dnia 4 kwietnia 2014 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. 2014 poz. 538). Zawiera ona w sobie - zgodnie, z najnowszymi trendami międzynarodowymi, o czym mówił swego czasu prof. Lach (a On zna się na rzeczy) - między innymi zmianę przepisów artykułu 202 KK wprowadzając penalizację "Viewingu". 
  • § 4a. Kto przechowuje, posiada lub uzyskuje dostęp do treści pornograficznych z udziałem małoletniego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5
  • § 4c. Karze określonej w § 4b podlega, kto w celu zaspokojenia seksualnego uczestniczy w prezentacji treści pornograficznych z udziałem małoletniego.
Mamy więc tym razem treści zakazane tym razem już stricto sensu. Nasuwa się oczywiście pytanie o art. 54 ust 1 Konstytucji: jak niby ma wyglądać wolność uzyskiwania dostępu do informacji jeśli istnieje kategoria informacji (obojętnie jak obrzydliwa), uzyskiwanie dostępu do której jest penalizowane, niezależnie od okoliczności, bo - tradycyjnie poniekąd - nie ma ustawowego kontratypu? Co ciekawe, jest to informacja zakazana poniekąd mocniej niż na przykład informacje niejawne (choć przewidziana kara jest w ich wypadku identyczna), w ich bowiem przypadku penalizowane jest ich ujawnienie (art 265 KK), a nie samo uzyskanie dostępu do nich. Ba, nawet przy działalności na rzecz obcego wywiadu (art 130 §3 KK) karane jest gromadzenie informacji i wchodzenie do systemu informatycznego w celu zapoznania się z nią ale nie samo uzyskanie dostępu do niej. 
No i jak - przy wspomnianym braku kontratypu - mają wyglądać praktyczne implikacje takiego prawa dla - powiedzmy administratorów i informatyków śledczych? Nie można przecież w konsekwencji w ogóle uzyskać dostępu do jakichkolwiek informacji umieszczonych "w pakiecie" z pornografią dziecięcą: jeśli jakiś hacker włamie się na przykład na stronę jakiegoś urzędu i umieści tamże jedno zdjęcie o tym charakterze, to jedynym zgodnym z prawem wyjściem będzie, jak się zdaje, zbombardowanie serwera wraz z urzędem z samolotu albo ostrzał artyleryjski, nikt bowiem będąc świadomym co tam na stronie jest, nie będzie mógł np wejść na stronę w celu jej poprawienia, ewidentnie bowiem uzyska dostęp do zakazanej treści, nie będzie można nawet wejść do serwerowni żeby serwer wyłączyć, policja nie będzie mogła zgromadzić materiału dowodowego, a biegły seksuolog nie będzie mógł go przeanalizować. Sąd nie pozwoli oskarżonemu na prezentację inkryminowanej informacji na rozprawie (nawet przy drzwiach zamkniętych), bowiem po ewentualnym skazaniu musiałby złożyć doniesienie na skład orzekający, prokuratora i adwokata, którzy dopuścili się w czasie rozprawy czynu przestępnego. Nawet dowodu z opinii biegłego - jako się rzekło - dopuścić nie można (chyba, że biegłego zaraz potem się skarze).
§4c z celem kierunkowym, to już przy tym mniejszy problem, choć współczuję prokuratorowi, który będzie musiał udowodnić że oskarżonemu zboczeńcowi chodziło o zaspokojenie seksualne, a nie na przykład o osiągnięcie podniecenia seksualnego albo zgoła o nic  szczególnego, oglądał tak sobie.
Tradycyjnie przy okazji wysokiej jakości legislacji pominięto znajdujące się w §4b treści wytworzone bądź przetworzone (i wątpliwości z tym związane, w szczególności takie, że mało jest treści które powstają samoistnie) da się więc zapewne wywieść (z zasady racjonalnego ustawodawcy), że "viewing" takich treści pozostaje poza karalnością (no bo skoro ustawodawca paragraf niżej o takich treściach wspomniał, a paragraf wyżej już nie, to pewnie chciał zrobić dokładnie to co zrobił).