sobota, 7 września 2013

Projekt założeń projektu

Po raz kolejny (bodaj już piąty za mojej pamięci) mówi się o nowym projekcie ustawy o biegłych sądowych (dokładniej o projekcie założeń projektu ustawy). Tym razem mowa o projekcie z lipca 2013, który trafił do konsultacji społecznych, ponieważ do mnie nie trafił (ani do żadnej z organizacji, których jestem członkiem), opieram się na tym, co pisze prasa, a piszę u siebie na blogu, sobie a muzom. Oczywiście szansa, że coś z tego wyjdzie jest mniej-więcej taka sama jak za poprzednimi (czterema albo coś koło tego) razami, ale można się temu projektowi (założeń projektu) przyjrzeć, bo sprawa przecież jest istotna.
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to - dość charakterystyczna dla projektów rządowych tendencja, żeby wprowadzać przepisy nie zmieniające zbytnio stanu zastanego. I tak Ministerstwo pisze na przykład:  
"Projekt zakłada przyznanie prawa posługiwania się tytułem „biegłego sądowego” jedynie osobom wpisanym na listę biegłych sądowych. Posługiwanie się tytułem będzie dopuszczalne wyłącznie przy wykonywaniu czynności na zlecenie uprawnionego podmiotu oraz w związku z podawaniem informacji o jego posiadaniu do informacji publicznej (np. na stronach internetowych, w notach biograficznych, życiorysach).".
Dziś dla odmiany biegły sądowy może używać tego tytułu tylko wówczas, gdy sporządza opinie dla określonego w przepisach kręgu podmiotów (Naczelny Sąd Administracyjny, orzeczenie z dnia 20.08.1998 r. - sygn. akt II SA 992/98). Pozornie jest tu więc rozszerzenie możliwości używania informacji o "byciu biegłym" w życiorysach, jakkolwiek i dziś nie jest to de facto zabronione (boż informacja o byciu wpisanym na listę biegłych nie jest tajna, można o tym pisać w życiorysie, byle nie mówić "jestem biegłym", ale "zostałem wpisany na list biegłych Sądu Okręgowego w X"). 
Podobnych sytuacji (gdzie założenia projektu powtarzają istniejące ustawy, rozporządzenia, praktykę orzeczniczą itd.) jest sporo (powoływanie biegłych na pięcioletnią kadencję - dziś na pięcioletnią kadencję, przez Prezesa Sądu Okręgowego - dziś przez Prezesa Sądu Okręgowego itd.). Z jednej strony można taką tendencję ocenić pozytywnie (jako uporządkowanie rozmaitych kwestii aktem rangi ustawowej), z drugiej - niekoniecznie (bo jak pokazuje życie łatwiej zmienia się wykładnia niż ustawa, a więc stan przyjęty ustawą będzie niejako zacementowany na lata, co nie zawsze jest rozwiązaniem idealnym). Osobiście nie mam na ten temat zdania (przynajmniej na poziomie projektu założeń do projektu). Jak to mówił Talleyrand: "zechciejcie zrozumieć, że ja nie pochwalam ani nie potępiam, ja opowiadam".
Jako wręcz groźne odbieram natomiast proponowane rozluźnienie wymogu niekaralności kandydata na biegłego (dotychczas w ogóle, w projekcie tylko "za umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe"). Warto zwrócić uwagę, co to są przestępstwa nieumyślne. Otóż formami winy nieumyślnej są: 
  • lekkomyślność (gdy sprawca świadomie narusza zasady ostrożności, przewiduje możliwość popełnienia czynu ale spodziewa się, że go uniknie) 
oraz
  • niedbalstwo (gdy sprawca nie przewiduje możliwości popełnienia czynu zabronionego, chociaż powinien i mógł to przewidzieć). 
Jak rozumiem takie rozluźnienie przepisów dopuści do wykonywania czynności biegłego osoby lekkomyślne i niedbałe ("znam się na elektrowniach atomowych, już dwie przez moje niedbalstwo wyleciały w powietrze"). Sędziom gratulujemy (przyszłych) biegłych.
Dziwacznym rozwiązaniem (skopiowanym bodaj ze Słowacji, gdzie biegli prowadzą repertoria) jest pomysł prowadzenia rejestrów przez biegłych: 
"Biegli sądowi zostaną zobligowani do prowadzenia rejestrów zawierających informacje na temat wydawanych opinii, które byłyby przechowywane przynajmniej przez okres równy kadencji biegłego. Powyższe rozwiązania pozwoli na szybkie i łatwe zasięgnięcie informacji o liczbie wydanych przez biegłego ekspertyz oraz ustalenie podmiotów, które je zlecały, celem np. uzyskania oceny co do jakości opinii."
Co miałoby w tych rejestrach być? Same numery spraw? Toż prościej nakazać sądom i prokuraturom informowanie właściwego Oddziału Administracyjnego Sądu Okręgowego, że Iksiński z listy biegłych tegoż SO został powołany w sprawie sygnatura akt taka-to-i-taka i prowadzić rejestr w Sądzie Okręgowym (zresztą zdaje się państwo nie powinno wymagać od obywatela danych, którymi samo dysponuje). Dane osobowe stron? To będą problemy z ochroną danych osobowych. Kopie opinii? A to już będą problemy z tajemnicą lekarską, służbową i pół tuzinem innych z państwową włącznie. Który biegły będzie prowadził w domu kancelarię tajną?
Co ciekawe, wpisu na listę biegłych nie będzie się łatwo pozbyć, bo prośba biegłego (o skreślenie z listy) ma być jedynie przesłanką do tego skreślenia. Już widzę przymuszanie przez sąd do wydania opinii, kogoś kto tego uczynić nie zechce, efekty będą w sam raz na komedię sytuacyjną ("No przecież mówię Wysokiemu Sądowi, że niekompatybilność kompilatorów może potencjalnie implikować uchybienie wymogom enkapsulacji i wymusić deheremtyzację kodu metaklasy i prościej tego nie jestem w stanie wytłumaczyć, może Wysoki Sąd znajdzie się ktoś, kto chce być biegłym").
No ale póki co jest to projekt założeń do projektu ustawy, co będzie dalej: poczekamy-zobaczymy, albo i - jak za poprzednimi (bodaj czterema) razami - nie.