poniedziałek, 4 marca 2013

Pisz poprawnie

Chodzi sobie po FB taki obrazek propagujący poprawną pisownię kilku słów, między innymi "wziąć", "co najmniej" i "na co dzień". Niby ładnie, choć jakby się dobrze przypatrzeć, co zresztą napisałem wczoraj w jednym z komentarzy, na przykład Sienkiewicz pisał "wziąść" i do dziś - szanując pisarza - wydaje się Trylogię z taką właśnie pisownią. Co do "na co dzień" to rozłączne "co dzień" w tym wyrażeniu przyimkowym funkcjonuje w polszczyźnie dopiero od 1960 roku (zresztą przez pewien czas równolegle z "na codzień", o czym mądrze pisze Maciej Malinowski) , kiedy to reformatorzy zapewne oparli się na analogii do "co noc" czy "co rok", po reformie z 1936 roku (też zresztą kontrowersyjnej co najmniej) pisało się "na codzień" właśnie. A ta analogia nie jest dobra, bo nie robimy niczego "na co noc" tylko co najwyżej "co noc", mamy za to "codzienność", choć przecież - żeby być konsekwentnym - powinna być "co dzienność". Otóż właśnie - codzienność jest, a nie ma "conocności" (ani "co nocności", samej "nocności" też zresztą nie ma). Mamy coś na co dzień, to przecież znaczy tyle samo, co to że coś mamy codziennie (a nie "co dziennie"), a inne rzeczy przydarzają się nam rokrocznie (choć mogłyby "rok rocznie"). Wyrażeń przyimkowych, które stały się zrostami jest zresztą mnóstwo (zresztą samo "zresztą" jest takiego przykładem): dlaboga, donikąd, dotychczas, nadaremnie, naprawdę, naprzeciwko, naraz, nieomal, zazwyczaj, zgoła, znienacka... o właśnie: gołą nam się czasami zdarza widzieć, zwyczaje też różne znamy, omal też samodzielnie występuje, a "nienancka" nikt nie widział, nacka też zresztą nie (choć kojarzy się on z Negative ACKnowledgement, ale to tylko informatykom od sieci), ani samego "cka" :) Rozsądniejszy byłby więc - jak słusznie zauważa powołany wyżej Autor - raczej pełny zrost "nacodzień" (sam "codzień" w języku nie występuje, zupełnie jak "nienacek"). Tak czy inaczej miał ów "codzień" chyba pecha. Nie on jeden zresztą. Co najmniej "co najmniej" - z wymienionych powyżej wyrażeń - pisane było swego czasu łącznie (podobnie jak "conajwyżej").
Pech pechem, a ja bym był tolerancyjny w stosunku do archaizmów. W końcu język nie jest - na szczęście - własnością rad i komisyj i nie można zadekretować, że od dzisiaj Sienkiewicz pisał był błędnie.