środa, 20 lutego 2013

Wątpliwości okołopunktowe

Właśnie sobie tak z czczej ciekawości (bo nie jestem pracownikiem jednostki naukowej, pozostając naukowcem niejako hobbystycznie) zajrzałem do Rozporządzenia MNiSW w sprawie kryteriów i trybu przyznawania kategorii naukowej jednostkom naukowym i z tego co tam widzę są różne kryteria punktowe dla różnych grup nauk (pominę już to, że te grupy nauk są cokolwiek inne niż we wspomnianym tutaj wcześniej Rozporządzeniu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 8 sierpnia 2011 r. w sprawie obszarów wiedzy, dziedzin nauki isztuki oraz dyscyplin naukowych i artystycznych, bo to nieznaczący szczegół). W szczególności w grupach Nauk Humanistycznych i Społecznych oraz o Sztuce i Twórczości Artystycznej wymienione są explicite publikacje w "czasopiśmie znajdującym się w bazie European Reference Index for the Humanities (ERIH), wymienionym w części C wykazu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, o której mowa w § 14 ust. 3 pkt 3 rozporządzenia – punktacja wg wykazu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego" oraz "w innym zagranicznym czasopiśmie naukowym, w języku podstawowym w danej dyscyplinie naukowej lub językach: angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim, rosyjskim lub włoskim – 4 pkt" natomiast w grupach Nauk o Życiu oraz Nauk Ścisłych i Inżynierskich zamiast tych dwóch rzeczy jest "Publikacja w recenzowanych materiałach z konferencji międzynarodowej, uwzględnionej w Web of Science, o których mowa w § 8 ust. 1 pkt 5 rozporządzenia. Liczba punktów odpowiada najwyżej punktowanej publikacji w czasopiśmie naukowym krajowym nieposiadającym współczynnika wpływu Impact Factor (IF), wymienionym w wykazie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, o którym mowa w § 14 ust. 3 pkt 2 rozporządzenia" (to są załączniki 4, 5, 6, 7 do rozporządzenia, a ta tajemnicza liczba punktów to obecnie 10). 
Mówiąc po ludzku: jeśli jesteś pracownikiem wydziału, który rozlicza swój dorobek w grupie nauk ścisłych (powiedzmy - statystykiem pracującym na wydziale matematyki), to za publikację na konferencji, której materiały są indeksowane w Web of Science Twój wydział dostanie 10 punktów, ale jeśli jesteś pracownikiem jednostki, która uprawia nauki społeczne (dajmy na to statystykiem w Akademii Ekonomicznej), to punktacja ta przyniesie Twojej jednostce okrągłe zero Twojej jednostce.
Za to dla odmiany publikacja w zagranicznym piśmie po angielsku (dajmy na to w anglojęzycznym biuletynie Wyższej Szkoły Tego i Owego w Patagonii) liczyć się będzie tej drugiej jednostce  za 4 punkty a tej pierwszej - za zero. Hmmm... oczywiście istnieje szansa, że się pomyliłem i czegoś nie zrozumiałem, ale jeśli nie, to ta konstrukcja jest dziwaczna (pomijając już zagadnienie samej listy ERIH, o którym dużo i mądrze pisał Emanuel Kulczycki na swoim blogu). Wiadomo przecież, że nauki społeczne potrzebują metod ilościowych, podobnie jak na przykład nauki o bezpieczeństwie potrzebują nauk inżynierskich czy prawo potrzebuje kryminalistyków znających się na chemii, mechanice czy informatyce. Co więcej - istnieje tendencja, żeby w szkołach i na wydziałach nauk społecznych czy humanistycznych utrzymywać zakłady czy katedry dla specjalistów od nauk ścisłych (a na politechnikach zakłady humanizujące przyszłych inżynierów). Tendencja słuszna, bo przecież inne testy statystyczne stosuje się w medycynie a inne w ekonomii, inaczej uczy się korzystania z komputerów przyszłego prawnika a inaczej budowlańca, również inne aspekty socjologii mogą być istotne dla przyszłego żołnierza a inne dla przyszłego nauczyciela rysunku technicznego. Tyle, że przy takich zasadach oceny parametrycznej te "egzotyczne" zakłady nie mają szansy przynosić rozsądnego dorobku swoim jednostkom, ewentualnie jeśli to robią to w drodze publikacji w miejscach, które są dla ich pracowników co najmniej dziwaczne. No i dochodzą do tego jeszcze problemy z publikowaniem z kolegami z innego wydziału czy uczelni. Tradycyjnie wdzięczny byłbym za oświecenie gdzie się mylę i czego nie zauważyłem.

piątek, 1 lutego 2013

Na marginesie opublikowanej niedawno informacji o o Kodeksie Etyki Pracownika Naukowego

Kiedyś liczyłem kodeksy etyczne w Polsce i było to doświadczenie wstrząsające: Google potrafi zaskoczyć nas Kodeksem Etycznym Pracowników Starostwa Powiatowego w Drawsku Pomorskim, a ze środowisk naukowych: kodeksem AGH, PANu, NCBiRu, WSZiP, UE w Katowicach itd itp. Liczyłem te kodeksy przy okazji opracowywania Kodeksu Informatyka przez Polskie Towarzystwo Informatyczne, którego uchwaleniu byłem zresztą przeciwny, ale bezskutecznie.
Na marginesie marginesu: jedyne co mi się udało, to dodanie wstawienia słowa "nieuprawnionego" w punkcie 6 ("Informatycy nie podejmują się nieuprawnionego naruszania integralności systemów informatycznych jakichkolwiek podmiotów"), przez co uratowałem moralność wszystkich informatyków śledczych i speców od bezpieczeństwa, co uważam za swój wiekopomny wkład w etykę stosowaną :).
Sama liczba kodeksów (167 tysięcy stron na zapytanie "Kodeks etyczny") musi świadczyć o tym, że z etyką w Polsce jest po prostu tragicznie (na tej samej zasadzie, na której historycy liczbę dokumentów z danej epoki grożących sankcjami za takie czy inne zachowanie, przyjmują za miarę rozpowszechnienia potępianego zjawiska, boż nikt by nie pisał stosu dokumentów o czymś, co nie występowało), jak również że nie mogą one być traktowane poważnie (albo etyka środowiskowa jest zgodna z zasadami jakiejś etyki bardziej uniwersalnej, stanowiąc po prostu jej wykładnię w jakichś szczególnych przypadkach, żeby skrupulant nie musiał się zastanawiać ile razy należy umyć talerz, żeby to było wystarczająco odpowiednie dbanie o higienę i zdrowie użytkownika talerzy, albo jest to jakiś humbug, bo nie ma kilkuset etyk ogólnych, żeby każde przykładowe przedsiębiorstwo produkcji szczotek do butów mogło sobie wybrać inną i ją twórczo implementować do swojej dziedziny tworząc kilkadziesiąt merytorycznie nietożsamych etyk szczegółowych pracownika producenta szczotek do butów). Obawiam się że owe kodeksy etyczne w większości nie przetrwają próby czasu. Ale historia pokaże. Na obrazku zdjęcie z zasobów Wikipedii - stela z KodeksemHammurabiego z Luwru (CC) I, Sailko.